Pamiętam, kiedy mając 7 lat siedziałam na widowni jednego z teatrów. Nagle na scenie pojawiła się grupa tancerzy, a ja siedziałam jak zaczarowana. Kiedy tylko skończyli swój pokaz, zeskoczyłam z siedzenia, wskazałam na nich palcem, odwróciłam się w prawą stronę i krzyknęłam do mamy: “Ja też tak chcę! Chcę tańczyć i być na scenie!”  Miesiąc później zaczęła się moja przygoda z tańcem, który stał się moją wielką pasją.


Kiedy zaczęłam się zagłębiać w to jak funkcjonuje intuicja i jak rozpoznać jej głos, od razu przypomniał mi się ten moment. W końcu to od niego wszystko się zaczęło. Zrozumiałam wtedy, że jako dzieci instynktownie reagujemy na impuls, który się w nas pojawia. Nie ma w nas jeszcze tylu negatywnych przekonań, które sprawiają że umysł zaczyna walczyć z sercem.

A co jeśli ta sama sytuacja miałaby miejsce  20 lat później? Co jeśli po raz pierwszy zobaczyłabym grupę tancerzy na scenie i poczuła ten impuls w wieku 27 lat? Czy wtedy też zeskoczyłabym z siedzenia i powiedziała, “ja też tak chcę!”. Ciężko przewidzieć, ale jedno wiem na pewno. Zanim by się to wydarzyło, w mojej głowie pojawiłoby się mnóstwo myśli “ale nie wypada ci w tym wieku” “a co ludzie sobie pomyślą”.

A to sprowadza się do walki pomiędzy sercem a rozumem. Pomiędzy głosem intuicji, a tym co podpowiada nam umysł.

Pamiętam jak czułam coraz silniejszą potrzebę pisania. Ale przez długi czas nie mogłam się do tego zabrać. Wstydziłam się nawet przed samą sobą. Miałam kilka podejść zanim otworzyłam laptopa i napisałam kilka pierwszych słów. Za każdym razem, powstrzymywały mnie myśli “co ty w ogóle robisz” “nigdy wcześniej nie pisałaś” “co ty w ogóle chcesz napisać” “nie umiesz pisać”. Słysząc to, wiele razy zamykałam laptopa i szybko znajdywałam inne zajęcie. Ale to silne uczucie, ta część mnie która chciała pisać, ciągle powracało. Aż w końcu jednego dnia, otworzyłam laptopa i zaczęłam pisać. Nie zastanawiałam się co ja w ogóle robię. Ocknęłam się po godzinie (bo tak to można nazwać) i nie wiedziałam co się wydarzyło. Pisanie pochłonęło mnie tak bardzo, że totalnie straciłam poczucie czasu. A co więcej sprawiło mi to tak ogromną radość, że pisałam coraz częściej. I tak już zostało 🙂

Tak samo było w przypadku jogi. Mogłabym powiedzieć, że odnalazłam ją “przez przypadek”.  COŚ mi podpowiadało, żeby iść na pierwsze zajęcia, COŚ mi podpowiadało, żeby iść na drugie, a potem żeby zacząć swoją codzienną praktykę. I tak właśnie to COŚ, czyli moja intuicja, poprowadziły mnie w kierunku nowej pasji. Pamiętam jak pod koniec jednych zajęć, podczas relaksu, leżałam z zamkniętymi oczami, koncentrowałam się na moim oddechu i wsłuchiwałam w muzykę. Nagle usłyszałam piosenkę, która wywołała u mnie tak silne emocje, że poczułam wielką ekscytację, ścisk w żołądku i pojawiły się łzy, których nie mogłam powstrzymać. To była reakcja mojego ciała, które mówiło „jesteś we właściwym miejscu”.

Pasja to energia. Nie odnajduje się jej siedząc na kanapie i rozmyślając nad tym czym byłoby fajnie się pasjonować.

Według mnie odnajdywanie pasji polega na stałym podążaniu za ciekawością i obserwowaniu reakcji ciała na wykonywane czynności. Czy to co robimy, sprawia, że czujemy ekscytację, tracimy poczucie czasu i przestrzeni. Czy chcemy w pełni oddać się tej czynności i nie wyobrażamy sobie bez niej dnia. 

 

Jeśli chcesz odnaleźć swoją pasję, zwróć uwagę czy jest COŚ co podpowiada Ci żeby iść na wspinaczkę, zajęcia salsy, lekcje włoskiego, boks czy cokolwiek innego. Jeśli tak, to spróbuj tej nowej aktywności i obserwuj jak reaguje Twoje ciało. Czy czujesz ekscytację? Czy fascynuje Cię wszystko co z nią związane? A może czujesz znudzenie?

Intuicja już zna odpowiedź i wskaże Ci drogę, jeśli tylko otworzysz się na jej prowadzenie.

 

Mój Instagram, czyli zdjęcia, które zainspirują Cię do działania!

×
×

Koszyk